Sloneczniki

Rockstar (Indie 2011 - hindi)

Rockstar (Indie 2011 - hindi)

02-05-2013
- złam moje serce, bym mógł zaśpiewać
Reżyseria:Imtiaz Ali (Jab We Met, Love Aaj Kal, Socha Na Tha)
Scenariusz:Imtiaz Ali
Zdjęcia: Anil Mehta (Kal Ho Naa Ho, Veer-Zaara, Lagaan)
Muzyka: A.R. Rahman
Nagrody: 13 nagród (4 za rolę - Ranbir, za parę - Ranbir i Nargis, za męski playback - Mohit Chauhan za "Naadan Parindey" i za "Jo Bhi Main" , 2 za tekst piosenki "Naadan Parindey" , za muzykę, za reżyserię), 10 nominacji (za muzykę, scenariusz, reżyserię, za film, kobeicy playback - Harshdeep Kaur za "Katiya Karun", za męski śpiew: Mohit Chauhan  i za tekst "Sadda Haq" )
Język:hindi
Premiera:2011
Ocena: IMDb


Janardhan Jordan Jakhar (Ranbir Kapoor), gwiazda estrady, z zachwytem przyjmowany przez swoich fanów w rzymskim amfiteatrze Werony




myślami cofa się w swoją przeszłość.  Wówczas jeszcze nie  Jordan, ale  Janardhan  Jakhar, student delhijskiego college'u, rodem z Haryany marzy o staniu się gwiazdą piosenki.



Jego próby śpiewu spotykają się jednak z szyderstwem słuchaczy. Janardhanowi brakuje głębi, jaką daje cierpienie. Świadomie zbliża się on do  Heer Kaul (Nargis Fakhri), dzieczyny, która słynie z łamania męskich serc. Jednak po kilku upokorzeniach Janardhan i Heer stają się przyjaciółmi. Spędzają ze sobą wiele czasu, śmiejąc się, robiąc rzeczy zakazane w jej świecie. Unikając jednak miłości. Heer poślubia w Kaszmirze



wybranego jej przez rodziców  Jaia (Moufid Aziz) i wyjeżdża do Pragi. Dla Janardhana w jego dotychczasowym życiu nie ma już miejsca. Wyrzucony z rodzinnego domu całe miesiące spędza w Nizamuddin Dargah,



śpiewając pieśni qawwali przy grobie muzułmańskiego świętego  Nizammudina Auliyi. Tam usłyszawszy jego żarliwy śpiew dla Boga Ustad Jameel Khan (Shammi Kapoor),




wyśpiewujący klasyczne melodie  poleca go menagerowi Dhingrze (Piyush Mishra). Ukryty pod pseudonimem Jordan w oczach tych ludzi Janardhan Jakhar
jest kimś, kogo czeka przyszłość wielkiego śpiewaka. W ramach nowo podpisanego kontraktu Jordan wyjeżdża do Pragi, licząc na spotkanie z  Heer. Na miejscu jednak wypada z roli kumpla i przyjaciela, wyznaje miłość



odrzuconą przez zamężną przecież Heer. Zrozpaczony wikła się w zatarg z policją, ląduje w więzieniu, co przysparza popularności jego nagraniom. Jordan staje się Rockstar. Jego sława rośnie,



ma wszystko, czego kiedyś pragnął: pieniądze i miłość fanów, ale jako człowiek doświadcza ogromnej samotności.



Udręczony przez media staje się agresywny i arogancki.



Podczas jednego z koncertów wśród fanek Jordana spotyka on młodszą siostrę Heer, Mandu. Szuka ona u niego pomocy dla umierającej na anemię Heer. Wbrew woli jej matki (Shernaz Patel) pojawia się przy Heer,



a ta na jego obecność zaczyna reagować poprawą zdrowia....
 



Ból jako fundament osobowości, a więc i wyrażanej przez nią sztuki. A co jeśli bohater nie wie, co to cierpienie. Nigdy nie miał problemów,  nigdy nie był głodny, o nic nie musiał walczyć, ani sierota, ani adoptowany, ani bity, czy molestowany, żadnego  zagrożenia w  życiu, żadnej straty, żadnej choroby. Szuka melodii swego serca, ale do tego potrzebuje doświadczyć miłości, a najlepiej przeżyć jej stratę. I bohaterowi się to udaje.

Ta idea pasuje do sytuacji poety Rainera Marii Rilke, który odmówił Freudowi psychoanalizy, obawiając się, że wyleczywszy się ze swoich problemów, nie będzie potrzebował wyrażać ich w sztuce, że zdrowy na duchu, skończy się jako poeta.

Lubię filmy Imtiaza Ali.



Dobrze mi się ogląda jego miłosne historie. Tu kolejna para roztrząsa  pytanie z jego poprzednich filmów (Jab We Met, Love Aaj Kal, Socha Na Tha) - czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie?



My już wiemy, oni się z nim dłużej pomęczą. Bawi mnie swoim przełamywaniem granic (co to za wyzwania? obejrzeć film ze scenami pożądania, upić się likierem,  zaczepić mężczyzn sikających pod murem?) Wszystko to, by bohaterowie niezauważalnie dla siebie tak się do siebie zbliżyli, żeby zapragnęli się nie rozstawać. Jeśli to zrobią, to pozbędą się części siebie, a to stworzy grunt dla melodramatu. Na początku trudno mi było wejść w tę historię, ale z czasem Ranbir Kapoor kolejny raz już - po Wake Up, Sid, Raajneeti, Ajab Prem Ki Ghazab Kahani - ujął mnie prawdziwością stworzonej postaci. Tu sytuacje były melodramatyczne, operowe, ale wierzyło się w te powolne odkrywanie, czego pragnie serce, w przekraczanie granicy pocałunku (także w rzeczywistości, bo scena ta była sceną sporną, do ewentualnego wyrzucenia; została, bo bardziej niż pocałunek okazały się niedozwolone widoczne w tle piosenki hasła domagające się wolnego Tybetu, te cenzura wycięła). Jak na melodramat przystało mamy tu śmiertelną chorobę i leczącą siłę miłości.



Kaszmir pokazano w stereotypie ukwieconych łodzi na jeziorze ze śniegiem w tle, znowu , jak w Jab Tak Hai Jaan, ktoś pędził motorem przez Himalaje, nie zabrakło mieniącego się  od kwiatów, jarzącego  się światłami domu przygotowanego na ślub z innym. Najbardziej podobały mi się jednak sceny ze śpiewem qawwali (przepadam za tymi melodiami), chwałą wyśpiewywaną Bogu (bohater tej historii wyśpiewuje z równą żarliwością chwałę Allahowi, jak i hinduskiej bogini), obrazy, gdy ludzie, którzy kupują nie tyle muzykę,  ile image śpiewającego, chcą krwi sławnego, kogoś, kto staje się własnością tłumu, 



kto bezkarnie może podczas koncertu  wykrzyczeć swoje trzewia, tym dotkliwiej czując swoją samotność. Tracąc kontrolę nad swoim życiem i nie lubiąc siebie. W ogóle piosenek A. Rahmana dobrze mi się w tej historii słuchało (nie wszystkich).

Historie bohaterów wieńczy cytat z wiersza trzynastowiecznego poety perskiego Rumiego "Out beyond the ideas of wrongdoing and rightdoing, there is a field. I'll meet you there." (kto mógłby to przetłumaczyć, nie gubiąc piękna poezji ?) Podobnie pięknym komentarzem do tego, jak tracąc kogoś, kogo kochamy nie tracimy go właściwie, są inne słowa Rumiego:
„Choć jesteśmy teraz od niego oddzieleni ciałem, oddzieleni w duszy, to w istocie jesteśmy wszyscy jednym i tym samym światłem. Jeżeli chcesz, możesz ujrzeć go we mnie, tak jak ja widzę siebie w tobie. Ja jestem nim, a on jest mną. (...) Wszystko jest nim, a ja zawieram się w nim... Skoro jestem nim, po co mam dalej szukać? Jestem nim teraz i mówiąc o nim mówię o sobie“.

P.S. Czemu bohaterowie po latach odnajdują się w Pradze? Czy dlatego, że odtwarzająca główną rolę debiutantka Nargis Fakhri jest Czeszkopakistanką? Oprócz Pragi tłem historii jest Delhi, Kaszmir, Himachal Pradesh i Werona. W zdjęciach Anila Mehty (Kal Ho Naa Ho, Veer-Zaara, Lagaan).


PIOSENKI:

Hawa Hawa



Naadan Parindey Ghar Aaja

Aur Ho

Jo Bhi Main
 
 Katiya Karun

 
Sadda Haq


Tum Ho Paas Mere

Phir Se Ud Chala

Kun Faya Kun