Sloneczniki

Warszawska melodia - Leonid Zorin

Warszawska melodia - Leonid Zorin

24-02-2016
Reż.Siergiej Gołomazow
Teatr na Małej Bronnej (Moskwa)
2009
rosyjski
sztuka Leonida Zorina
YT




W tym
sfilmowanym spektaklu granym w moskiewskim teatrze na Małej Bronnej sztuka Zorina z lat 60-ch drażni z początku treściami przebrzmiałymi.Trąci myszką? Tak się dziś  nie mówi, a jednak. Mimo to jako historia miłości, która nie przeszła próby czasu, ciekawi mnie. Jak mówi bohater, znawca wina:  букет  всегда создается выдержкой - czas nadaje smak winu i docenić go można dopiero chwilę potem. W tym przypadku  послевкусие оказывается горьким. Smak wina w ostateczności to smak goryczy.
W sztuce cień dopiero co zakończonej  wojny, który sprawia, że bohaterka, studentka konserwatorium  Polka Hela (Julia Pieriesild) boi się uwierzyć w trwałość miłości, która łączy ją z Rosjaninem Wiktorem (Daniłł Strachow). On naiwny, pełen entuzjazmu, z apetytem na życie nie potrafi obronić swojej miłości skonfrontowanej z wprowadzonym w Związku Radzieckim w 1947 roku zakazie małżeństw z cudzoziemcami. Pierwszy akt rozegrany w Moskwie jest obroną siebie, z czasem wzajemnym odkrywaniem siebie,



zachwycaniem się sobą,



 czułością,



 namiętnością. Następny pokazuje spotkanie po dziesięciu latach w Warszawie. Jeszcze poruszeni, ale już strach i niezdecydowanie zwycięża miłość.



 Prawo ich nie dzieli, ale każdy z nich zbudował już swoją stabilizację,


 a w niej więzi z tymi wybranymi z rozsądku.




Kolejne spotkanie dziesięć lat później w Moskwie  - pokazuje nam dwoje obcych sobie ludzi, którzy nie mają już sobie nic do ofiarowania,



nic prócz zdawkowości wspomnień i pozy.

 
Tę zmianę ciekawie się ogląda, choć Strachow mnie  na początku drażnił. Smutna historia. Wg czyjegoś komentarza
Ведь «у несвободных людей», по словам Чехова, «всегда путаница понятий». (bo przecież "u ludzi, którym brakuje wolności", jak mawiał Czechow, "zawsze zamęt w pojęciach")