Sloneczniki

Święte gry - Vikram Chandra

Święte gry - Vikram Chandra

04-04-2013

ang.Sacred Games 2001
Wyd SONIA DRAGA 2007
tłum. Witold Kurylak

str. 1088 ( tym słowniczek)


Bohaterami tej opowieści są ludzie wyzwań, ci którym zdarza się przekraczanie granic i którzy za to płacą utratą spokoju. Policjanci i gangsterzy mumbajscy, agenci, zmagający się z terroryzmem także tym skrajnie hinduskim, skierowanym przeciwko muzułmanom i terroryści choćby pod postacią duchowych guru, zainteresowani w sprowokowaniu konfliktu, odpowiedzialnością za który można będzie obciążyć muzułmanów.
Z sikhijskim policjantem Sartadźem Singh i jego partnerem Katekarem krążymy po Mumbaju, w slumsach uchodźców z Bangladeszu

prowadząc śledztwo w sprawie morderstwa jednego z Bengalczyków, w wystawnych restauracjach rozwiązując problem szantażu romansującej mężatki. Sprawą życia jednak dla Sartadźa jest dochodzenie po śmierci gangstera Ganeśa Gaitonde, poszukiwanie osób powiązanych ze znalezioną przy jego ciele zabitą Dźodźo, przesłuchania gwiazd filmowych i poznanie Mary, która odmieni życie rozwiedzionego samotnika. Sartadź w jednej z potyczek z przestępcami traci partnera, zmaga się ze zdradą innego. Uwikłany w poszukiwania guru nieżyjącego gangstera, człowieka grożącego zdetonowaniem w Mumbaju bomby atomowej. Równolegle z historią inspektora policji poznajemy historię gangstera Ganeśa Gaitonde, jego miłości, przyjaźni i zdrad. Siebie i innych. Wątek detektywistyczny sprawia, że historia ta trzyma nas w napięciu. Refleksję natomiast budzą odniesienia do przeszłości m.in.: Podziału Indii w 1947


i zaginięcia siostry matki inspektora policji. Wątki się krzyżują, dopełniają, znajdujemy odpowiedź na postawione kilkaset stron wcześniej pytania, by po chwili przekonać się, że jednak niedopowiedzenie i tajemnica zwycięża.
Święte gry rozgrywają się nie tylko w różnych momentach współczesnej historii Indii. Vikram Chandra sprawia, że chodzimy nie tylko po ulicach, nabrzeżach i slumsach Mumbaju, ale możemy też znaleźć
się na Goa, przed Złotą Świątynią w Amritsarze,


bądź wśroó naksalitow w Biharze,


między NRI w Ameryce, w Pune. To przekrój przez Indie, z ogromną ilością bohaterów i ich losów, a w nich problemów, z którymi zmagają się Indie.

Pamiętam radość na widok tej książki w księgarni. Znałam już przecież jej autora z "Miłości i tęsknoty w Bombaju". Jednak zanim zdecydowałam się wyciągnąć ją z półki nie zrażając się 1067 stronami do przeczytania, minęło trochę czasu, w którym poznałam inną książkę Vikrama Chandry


(Czerwona ziemia i obfity deszcz) i zdążyłam powłóczyć się już trochę po Mumbaju, mieście, któremu hymn głosi ta książka. Czytałam ją dosć długo, choć za każdym razem, gdy po nią sięgałam trudno mi było przekonać siebie, że muszę ją odłożyć, że jutro powinnam być wyspana itd. Zamiast tego słyszałam w sobie: jeszcze jeden rozdział, jeszcze jeden rozdział. A rozdziały te pokazują historie wielu osób na trzech płaszczyznach czasowych. Śledzimy losy inspektora policji, sikha Sartadźa Singha. W pewnym momencie wraz z nim słuchamy historii życia gangstera Ganeśa Gaitonde. Przerywa ją jego śmierć. Sartadź dalej prowadzi dochodzenie dotyczące śmierci gangstera, a tym czasem w kolejnym rozdziale my dalej podążamy za głosem - teraz już z zaświatów - Ganeśa kontynuującego opowieść o swoim życiu. W pewnym momencie obaj - rozmijając się w czasie - szukają tego samego człowieka obawiając się katastrofy, która za jego sprawą może zniszczyć Mumbaj.
Na innych płaszczyznach czasowych wprowadzono historię dzieciństwa matki Sartadźa, tragedię Podziału Indii (w tym Pendżabu) w 1947, stratę porwanej siostry, a także historię końca jej życia przeżywaną w samotności, w niezrozumieniu ze strony dzieci i wnuków, którym nie dane będzie odkryć tajemnicy ich prawdziwej tożsamości wynikającej z ukrywanych korzeni. Poruszyła mnie tez historia Adila Ansari, muzułmanina z Biharu, kogoś, kto w ciągu jednego życia przeszedł przez krąg wielu wcieleń - z wyśmiewanego przez wieś pełnego zapału do nauki chłopca przemienił się on w podziwianego za samozaparcie studenta, któremu nie wystarczyło sił na naukę i pracę, potem w pogardzanego za dziwactwa i nieumiejętność pogodzenia się ze swoją niską pozycją i poniżeniem


wioskowego buntownika, potem więźnia, naksalitę, który nauczył się zabijać w walce o sprawiedliwość społeczną,


wreszcie w przestępcę, który żyje z grabienia ludzi w Mumbaju.
Bohaterowie Świętych gier są niejednoznaczni. Ich wybory czasem wyglądają na ironię losu. Gangster duchowego odnowienia szuka u guru, a guru jest kimś, kto skrzętnie zabiega o qayamat (apokalipsę) dla tego świata, zniszczenie go, by zrobić miejsce na nowy.
W przedstawionych poniżej obrazach czy cytatach widać, co jeszcze może zaciekawiać w tej książce: opisane obyczaje, zmiany, które w nich następują, problemy, z którymi zmagają się Indie, relacje łączące ludzi w rodzinie, w przyjaźni, w miłości, ich wierność i ich zdrada, sposób, w jaki Vikram Chandra to opisuje, wciągając w ludzkie historie, budząc współczucie.

Obrazy

- tybetańscy sadhu w pomarańczowych szatach mnichów z kolorowego piasku usypują w intencji pokoju na świecie mandalę,

którą potem lekkim ruchem ręki zniszczą
- Diwali sprawowane w dzielnicy stworzonej przez gangstera na ziemi zdobytej zbrodnią, wśród ludzi chronionych za haracz przez gangsterów; święto świateł, śpiewania bhadźanów, rozdawania słodyczy mithai
- elektrowni atomowych w Trombaju i Tarapurze obok skrajnej biedy

- częste nawiązania do filmów, aktorów (szczególnie Dilipa Kumara, Deva Ananda), ludzie przyjmują ich pozy, starają się mówić ich słowami, wyrażać tęsknotę czy radość piosenkami z filmów (np Dil Dija Dard Lija , Sudźata, DDLJ, Dil To pagal Hai, Ham Apke Hai Koun etc)
- sytuacja z 1947, sikhijska rodzina wpada w ręce muzułmanów; matka każe synom zabić siostry, by uniknęły hańby gwałtu
- ciągu konsekwencji, gdy próba aresztowania jakiegoś złodzieja, kończy się śmiercią policjanta, a w konsekwencji zejściem na drogę przestępczą jego rozżalonego, pozbawionego ojcowskiej troski syna

CYTATY:

hinduski guru w Bombaju, podczas święta Ganpati,

do swoich uczniów:
Opowiadał, jak wszechświat powstał przez ofiarę, jak bogowie poświęcili Puruszę i jak z jego członków i ciała zrodziło się wszelkie stworzenie. Wszystko, co istnieje, wszystko co kiedykolwiek było i będzie, jest stworzone przez tą pierwszą ofiarę. W każdej ofierze ofiarodawca naśladuje to pierwsze wielkie oddanie samego siebie, to pierwsze złożenie ofiary. Ofiarodawca powtarza tę ofiarę i w ten sposób podtrzymuje istnienie wszechświata. Składając ofiarę, ofiarodawca staje się Puruszą, staje się tą pierwszą istotą, która się podzieliła, aby wszystko stworzyć.

o relacjach policjanta Sartadźa Singha i Mary z Goa:
Jeszcze w tym samym momencie, kiedy mamy ich przy sobie, tracimy tych, których kochamy, odbiera nam ich śmiertelność, historia, a także oni sami. W rzeczywistości dysponujemy jedynie tymi okruchami wspaniałomyślności, tymi darami wiary, przyjaźni i pożądania, które możemy sobie nawzajem przekazać.

o Mumbaju:
Ludzie nadciągali tu ze wsi... i znajdowali tu miejsce, na którym mogli usiąść, kładli się na brudnym kawałku ziemi,

a ona się posuwała i układała, żeby ich przyjąć, a potem oni tu żyli. I dlatego tu też zostaną.
W tym mieście bogaci dysponowali pewną wolną przestrzenią,


klasa średnia miała jej mniej,


a biedota wcale

.... ale i tak Satadź Singh uważał, że jego ojciec, spragniony większej przestrzeni, gdy odszedłszy z policji opuścił Mumbaj i przeniósł się do Pune,
czasem tęsknił za tymi przypominającymi tunele uliczkami slumsów Mumbaju,


za tymi ruderami, które z każdym rokiem przesuwały się do przodu, gdzie każde dodane pomieszczenie zajmowało teren i już się z niego nie wycofywało.

o niebie nad Mumbajem:
Te fantastyczne kolory wieczoru w Mumbaju biorą się z tych wszystkich zanieczyszczeń, ktore unoszą się nad miastem, z tych nieprzeliczonych milionów ludzi, ktorzy tłoczą się tu na tak małej przestrzeni.

Mumbaj zagrożony wybuchem bomby atomowej:
Wkroczyć w świat brudu


nieposprzątanych ulic, chaotycznych i niekończących się robót ziemnych..., wzburzonych potoków pojazdów łamiących wszelkie przepisy, ponurych i spoconych pieszych. Trudno dostrzec w tym piękno, ale czy to wszystko było tak złe, że zasługiwało na śmierć?

niepokój, jaki budzi świt w dręczonym bezsennością bohaterze:
Jak uchronić się przed niszczącą nieobecnością światła?

uprzedzenia do Gudżaratu po pogromie 2002 roku:
- Z Gudźaratu to mili ludzie.
- Chyba że mordują muzułmanów.


- Ale o wszystkich można coś takiego powiedzieć, prawda? Nawet muzułmanie czasami mordują ludzi. Chrześcijanie też to robią.

z rozmowy gangstera ze swoim guru:
Pamiętam, jak... powiedziałeś, że każde spotkanie niesie w sobie początek straty.

o muzeum brytyjskim:
Zdumiały go i zbulwersowały te korytarze wypełnione wspaniałymi łupami zrabowanymi

na całym świecie przez Imperium Brytyjskie i umieszczonymi w tym gmachu, żeby idioci mogli się na to gapić.

wątpliwości Sartadźa na temat swojej matki:
Tak bardzo zredukowała swoje potrzeby, że wystarczała jej już tylko własna osoba.

wspomnienia z dzieciństwa sprzed 1947 (czasu Podziału), o średniej siostrze matki Sartadźa Singha, Mani:
Miotała się wrzaskliwa i niezgrabna, wściekła na wszystko i wszystkich, nie najlepiej radziła sobie w szkole, nierozerwalnie tkwiła pomiędzy siostrami, a to oznaczało, że nie wyróżnia jej nawet pozycja ani wiek, zawsze już nie tu i jeszcze niezupełnie tam.

gangster Ganeś Gaitonde podejmuje decyzję o abstynencji:
Człowiek trzeźwy jest skoncentrowany, świadomy i czujny. Nie ma sensu pić whisky ani rumu. Samo życie wystarczy.

bezsilność gangstera, który miał władzę zabijać, wygrywać wybory, ale nie mógł pomóc proszącej go o pomoc dziewczynie poślubić kogoś z miłości przeciwstawiając się uprzedzeniom kastowym rodziców:
Przyzwyczajenia unoszą się między mężczyznami a kobietami, kryją się w żołądkach dzieci, skąd uciekają, rozprzestrzeniają się i znikają w każdym oddechu, nie można ich zabić, nie można ich powstrzymać, można je tylko cierpliwie znosić.

o podziałach kastowych w Biharze:
Żaden paswan nie mógł wejść nie tylko na wewnętrzny dziedziniec domu braminów czy bhumiharów, ale także na zewnętrzny, biedak musiał kucać na ziemi,

kiedy chciał rozmawiać z osobą z wyższej kasty, która leżała wygodnie na khattiji. Ludzie niskiego stanu nie mieli prawa ani do krzeseł, ani do dumy, ani do godności.

policjant Sartadź Singh cenił u swojego partnera w pracy Katekara:
zrozumienie tej podstawowej sprawy, że człowieka można opisać na wiele sposobów, ale jeśli powie się o nim, że jest hindusem, biedakiem, przestępcą, nie daje to punktu zaczepienia.

rozmowy między partnerami-policjantami Sartadźem Singhem i Katekarem:
Ponarzekali już na władze miasta, na korporacje, przeniesienia uczciwych pracowników służby cywilnej i policjantów, drogie mango, ruch uliczny, zbyt wiele prowadzonych budów, walące się budynki,

zatkane rury kanalizacyjne,

samowolny i nieludzki parlament, dokonywane przez Rakszak wyłudzenia, złe filmy, na to, że nie ma co oglądać w telewizji, na mieszanie się Ameryki w sprawy subkontynentu, na zniknięcie ze stoisk napoju Rimzim, międzystanowe spory o wodę w rzekach, brak dobrych szkół angielskiego dla dzieci, których rodzice nie mają fury pieniędzy, na wizerunek policji na ekranie filmowym, niezapłacone nadgodziny, na płacę i na pracę.

Andźali Mathur, oficer RAW-u (Wydział Badań i Analiz zajmujący się walką z zewnętrznymi wrogami Indii poza granicami kraju):
W jej włosach nie było sinduru, ale kobiety już nie obnosiły się tak otwarcie ze swoim szczęśliwym stanem małżeńskim.

o pewnym wyznawcy Śiwy:
Każdego ranka dziękował Bholenathowi (niewinny bóg, jedno z imion Śiwy) za te wszystkie wyłudzone krory, za wręczane łapówki, za cement zmieszany z piaskiem, za tandetne okablowanie, które wyłaziło z nierównych ścian, za budynki

postawione bezprawnie i bez zezwolenia, za naruszanie prawa, za dodatkowe kondygnacje zdecydowanie przewyższające limity FSI, za pieniądze przedstawicieli klasy średniej, którzy marzyli o własnych domach, za niewolniczą pracę, za slumsy, za twardzieli wymachujących mieczami.

opis pogrzebu hinduskiego:
Przysłuchiwał się rozmowie... o liczbie potrzebnych butelek nafty, krowich placków i ilości drewna.Teraz oblekali go w nowe ubranie...Żona nacierała jego czoło gulalem (mieszaniną kolorowego proszku i wody), nałożyła czerwoną tikkę. Sartadź poczuł zapach kadzidła, palonego oleju.
Żona zmarłego powolnymi, okrężnymi ruchami poruszała thali wokół ramion nieżyjącego i wokół jego głowy. Płakała.
Wyruszyli do śmaśan ghatu.
Ktoś niósł napełniony wodą dzban-matkę. Ktoś inny thali wypełniony kwiatami i gulalem. Ktoś rozrzucał po drodze ziarno i gulal z thali. Do śmaśanu weszli przez wysoką, czarną, metalową bramę...Ktoś rozciął zmarłemu rękaw, a potem rozpiął guziki w spodniach.., dusza nie może napotkać żadnych ograniczeń...
Przyprowadzono do przodu synów.
Ktoś położył dłoń na ramieniu starszego chłopca i wraz z nim zatoczył koło wokół jego ojca. Ten syn niósł matkę wypełnioną wodą, która skapywała przez dziurę...Kapłan trzymał rękę chłopca, pokazując mu, jak ma uderzyć kijem w głowę ojca. Było to lekkie uderzenie, symboliczne, ale już chwilę potem prawdziwe uderzenie, wykonane przez kapłana, miało rozbić czaszkę. ...To niezbędne,.. żeby czaszka nie eksplodowała w ogniu. ...Ale Sartadź usłyszał miękki chrzęst otwieranej czaszki i zmarły był teraz otwarty na niebo, absolutnie i w pełni otwarty. Jego syn pochylił się do przodu trzymając w dłoni płonące drewno...Ogień objął drewno, ciało....


Kiedy już odeszli wszyscy krewni i przyjaciele, kiedy ostygły popioły, zgarnięto
je, zabrano do domu i powieszono w dzbanie koło drzwi.

dowcip o polityku ze stanu Bihar:
Pewnego razu Laluo Prasad Jadaw


spotkał japońskiego biznesmena, który przyjechał do stanu Bihar. Japończyk powiedział mu " "Premierze-dźi, pański stan dysponuje wspaniałymi zasobami. Jeśli dacie nam wolną rękę na trzy lata, my zamienimy go w drugą Japonię". Lalu popatrzył na niego bardzo zaskoczony i odrzekł: "A mówią, że wy, Japończycy jesteście tacy efektywni! Trzy lata?! Dajcie mi wolną rękę na trzy dni, a ja zmienię Japonię w drugi Bihar".

Komentarze o wojnie indyjsko-chińskiej 1962, o froncie w Kaszmirze:
Szczerze nienawidzi Nehru za tych wszystkich ludzi, którzy zginęli walcząc bez amunicji, bez wsparcia, bez żadnej nadziei.


niepokój świtu i zmierzchu:

Jak uchronić się przed niszczącą nieobecnością światła?

O antymuzułmańskim nastawieniu RAW (Wydział Badań i Analiz zajmujący się walką z zewnętrznymi wrogami Indii poza granicami kraju):
Kiedy przystępował do tej organizacji w jej szeregach był tylko jeden pars i ani jednego muzułmanina, ani jednego. Protestował przeciw temu, starał się wykazać ironiczną niezręczność tej metody ochraniania państwa świeckiego za pomocą organizacji o niezbyt świeckim charakterze.

dowcip o sikhach:
Sardarom w turbanach już o dwunastej w południe robi się tak gorąco, że tracą rozum.


indyjskie porównania:

  • smak życia, soczystego jak mango
  • Trzeba było nauczyć się żyć ze strachem, z jego czerwonym jęzorem i girlandą z czaszek.